Lufthansa Global Business Services to część Lufthansa Group odpowiedzialna za obsługę biznesową całej grupy: finanse, księgowość, HR i zakupy. Krakowskie biuro LGBS należy do największych centrów tego typu poza Niemcami, obok jednostek w Manili, Bangkoku i Mexico City. Skala, na której działa krakowski sektor nowoczesnych usług biznesowych jest opisana co roku w raporcie ABSL – Kraków konsekwentnie pozostaje największym hubem BPO/SSC w Polsce.
Dla mnie to znaczyło, że projekt wykraczał poza pojedynczą sesję wizerunkową: ten sam zestaw zdjęć miał trafić do różnych krajów, różnych formatów i różnych nośników. Każdy kadr musiał być uniwersalny technicznie i jednocześnie pasować do konkretnego layoutu kampanii.
Sesja była elementem nowej kampanii opracowanej przez centralny dział PR i dział graficzny w Niemczech. Kraków dostarczał zdjęcia, Niemcy odpowiadały za layouty i całą warstwę graficzną. Mój brief był jasny: dopasować się do tego, co już zostało zaprojektowane.
Przy klasycznej sesji wizerunkowej kolejność jest taka: fotograf pracuje z modelami, kadruje swobodnie, szuka najlepszego ujęcia, a dopiero potem materiał trafia do grafika, który dobiera kompozycję pod konkretne miejsce w layoucie. W tym projekcie kolejność była odwrócona: grafik skończył swoją pracę zanim ja zacząłem.
Dostałem komplet plików graficznych – layouty z hasłami, tekstami i elementami wizualnymi kampanii, w które miałem wpasować zdjęcia. Każdy kadr miał z góry określoną kompozycję. Wiadomo było gdzie ma być twarz, ile przestrzeni zostaje po lewej stronie pod tekst, jaka część kadru jest wolna pod elementy graficzne. Ustawienie aparatu, pozycja osoby fotografowanej, kierunek spojrzenia – wszystko podporządkowane było temu, żeby zdjęcie pasowało do konkretnego pliku.
Przedstawiciel klienta był na planie z laptopem i otwartymi mockupami graficznymi. Po każdej serii ujęć podchodziłem z aparatem, wspólnie patrzyliśmy na ekran, on porównywał kadr z mockupem i sprawdzał czy hasło oraz grafika układają się dokładnie tak, jak zaplanował zespół z Niemiec. Jeśli coś się nie pasowało, korygowaliśmy ujęcie od razu.
Z perspektywy klienta to oszczędność czasu w produkcji – materiały trafiają prosto do druku bez dodatkowych rund poprawek kompozycji. Z mojej perspektywy to większa odpowiedzialność na planie, bo nie ma marginesu na „ulepszę w postprodukcji”. Jeśli zastanawiasz się, kiedy taka sesja w firmie ma większy sens niż gotowe zdjęcia stockowe, opisałem to dokładniej w osobnym tekście.
Przy sesjach trwających cały dzień organizacja pracy ma znaczenie co najmniej takie samo jak samo fotografowanie. Dziesięć godzin to dużo czasu, ale też dużo punktów, w których coś może się rozjechać: energia osób fotografowanych spada, makijaż się rozmywa, światło dryfuje, jeśli częściowo bazuje na świetle z okien. Czteroosobowa ekipa rozkłada te ryzyka na konkretne role.
Producent koordynował harmonogram – kolejność osób fotografowanych, przerwy, komunikację z klientem na bieżąco. Bez producenta przy tej skali to ja musiałbym co kwadrans patrzeć na zegarek i pilnować ludzi, zamiast skupić się na fotografowaniu.
Wizażystka pracowała przez cały dzień. Jej zadaniem było, żeby ósma godzina sesji wyglądała tak samo jak pierwsza – poprawki przed każdym kadrem, kontrola błysku skóry, korekta makijażu po przerwach.
Asystent odpowiadał za sprzęt: ustawienia świateł, zapasy kart, baterie, tło do zdjęcia biznesowego i jego stabilność, drobne rekwizyty. Każdy detal techniczny przechodził przez niego, żebym ja mógł skupić się wyłącznie na osobie przed obiektywem.
Taki podział nie jest wymagany na każdej sesji wizerunkowej, ale przy projekcie globalnym, gdzie każdy kadr ma być wykorzystany w czterech różnych kanałach, pojedyncza pomyłka kosztuje znacznie więcej niż przy sesji do jednego pliku.
Plan zakładał sześć finalnych kadrów – po jednym pod każdy kluczowy layout kampanii. W praktyce wyszło ich dziesięć. Mechanizm jest prosty: kiedy klient widzi na planie, że materiały trafiają dokładnie w jego layouty, w głowie pojawiają mu się kolejne warianty. Ujęcie pod format prasowy, wersja pod stronę kariery, detal pod druk wewnętrzny.
Wszystkie dziesięć kadrów weszło do kampanii. Z punktu widzenia planowania budżetu to oznacza, że klient ze środków przeznaczonych na sześć ujęć dostał dziesięć – bez powtórnej sesji, bez ponownej koordynacji modeli, bez drugiego dnia pracy ekipy. Tego rodzaju elastyczność da się utrzymać tylko wtedy, gdy reszta produkcji jest poukładana: harmonogram nie napina się do limitu, energia ekipy starcza na dłużej, layouty są przygotowane wcześniej.
Gotowe zdjęcia trafiły do czterech kanałów jednocześnie. Strona internetowa – sekcje wizerunkowe i karierowe, formaty webowe i mobile. Kampania prasowa – reklamy w mediach branżowych, format CMYK pod druk offsetowy. Przestrzeń publiczna – nośniki OOH, format wielkoformatowy z wymaganiem zachowania detalu z bliskiej odległości. Wewnętrzne druki firmy – materiały HR, raporty, prezentacje korporacyjne.
Każdy z tych nośników ma inne wymagania techniczne. Web pracuje na sRGB i kompresji. Druk prasowy wymaga konwersji do CMYK i kontroli na próbie kolorystycznej. OOH potrzebuje wysokiej rozdzielczości i ostrości, która nie rozjeżdża się na trzymetrowym wydruku. Wewnętrzne druki firmy idą zwykle cyfrówką w niewielkim formacie, ale oczekują tej samej spójności wizualnej co reszta materiałów.
Dlatego od początku sesji robię zdjęcia tak, żeby ten sam plik dał się przepuścić przez każdy z tych nośników bez kompromisów. Tło, oświetlenie, dynamika kompozycji – wszystko podporządkowane jest temu, żeby pojedynczy kadr był uniwersalny.
Realizacja dla Lufthansa Global Business Services to jeden z kilku projektów wizerunkowych, które prowadziłem dla krakowskich firm. Z innych do obejrzenia: portret biznesowy w Krakowie dla zespołu kancelarii prawnej oraz sesja employer brandingowa dla SpotOn. Każda z tych realizacji miała inny brief – od kameralnego portretu zespołowego, przez kampanię employer brandingową, po globalną kampanię wizerunkową taką jak ta opisana wyżej.
Niezależnie od skali projektu podstawa zostaje taka sama: rozumienie kontekstu, w jakim zdjęcia będą używane, dopasowanie ekipy do zakresu pracy, planowanie kadrów pod konkretne nośniki. Jeśli planujesz fotografię biznesową dla swojego zespołu – korporacyjną kampanię wizerunkową, sesję pracowników na potrzeby strony, czy projekt employer brandingowy – zapraszam do kontaktu. Realizuję fotografię korporacyjną w Krakowie, a także w Warszawie, Rzeszowie i pozostałych dużych miastach Polski.