kreska - grafika

Sesja wizerunkowa pracowników

Ambasadorzy marki Pratt & Whitney

Pratt & Whitney Rzeszów to jeden z największych zakładów lotniczych w Polsce, część globalnej grupy P&W produkującej silniki dla lotnictwa cywilnego, wojskowego i biznesowego. Rzeszowski zakład działa w sercu Doliny Lotniczej – klastra ponad 130 polskich firm sektora lotniczego z siedzibą na Podkarpaciu – i jest jednym z jego założycieli.

Program „Ambasadorzy marki” powstał, żeby promować zawód inżyniera w lokalnej społeczności i pokazywać, jak wygląda praca w nowoczesnej firmie technologicznej od środka. W branży lotniczej zaawansowana technologia idzie w parze z wiedzą, doświadczeniem i zaangażowaniem konkretnych ludzi – i właśnie ich firma chce pokazywać w komunikacji zewnętrznej.

Każdy zakład Pratt & Whitney w Polsce ma własną grupę ambasadorów. To pracownicy, którzy nie tylko biorą udział w kampaniach reklamowych firmy, ale też prowadzą działania skierowane do lokalnej społeczności – spotkania w szkołach technicznych, dni otwarte, warsztaty dla studentów. W ramach mojej realizacji fotografowałem czterech ambasadorów z zakładu rzeszowskiego: dwie kobiety i dwóch mężczyzn z różnych działów firmy.

Sesja wizerunkowa pracowników na styku biznesu i przemysłu

Ten projekt łączył dwa rodzaje fotografii, które na co dzień traktuję osobno: fotografię biznesową i fotografię przemysłową. Część portretów powstała na hali produkcyjnej, gdzie kontekst miejsca – sprzęt, narzędzia, środowisko pracy – jest istotnym elementem komunikacji. Część w biurach i salach szkoleniowych, gdzie tło ustępuje miejsca portretowi w klasycznym kadrze biznesowym.

Ta hybryda wynika wprost z celu kampanii. Czysto przemysłowy reportaż pokazałby procesy, ale rozmyłby ludzi w skali zakładu. Czysto biznesowy portret – na neutralnym tle, w eleganckim wnętrzu – pokazałby ludzi, ale ucięłoby kontekst, że ci ludzie pracują przy silnikach lotniczych, a nie w korporacji finansowej. Klient potrzebował obu wymiarów jednocześnie: portret był kadrem głównym, hala produkcyjna – tłem, które komunikuje branżę i charakter pracy.

W praktyce dla każdej z czterech osób przygotowałem trzy ujęcia w różnych lokalizacjach zakładu, żeby kampania employer brandingowa mogła używać tego samego pracownika w różnych formatach komunikacyjnych: bardziej przemysłowo na bilbordzie, bardziej biznesowo w materiałach prasowych, bardziej kontekstowo w mediach społecznościowych.

Praca na hali produkcyjnej w zakładzie lotniczym

Praca na terenie działającego zakładu lotniczego wymaga przygotowania znacznie wykraczającego poza techniczny aspekt sesji. Branża jest rygorystyczna pod kątem bezpieczeństwa i ochrony własności intelektualnej – są strefy gdzie fotografować nie wolno, są procesy które nie mogą znaleźć się w kadrze, są godziny w których konkretne hale są niedostępne ze względu na operacje produkcyjne.

Z koordynatorem po stronie klienta ustalaliśmy wcześniej:

  • mapę lokalizacji w zakładzie – które hale, które biura, które sale szkoleniowe wchodzą w grę,
  • harmonogram – kiedy każda lokalizacja jest dostępna i kiedy daje się tam fotografować bez zakłócania produkcji,
  • listę osób biorących udział w sesji i ich grafiki, żeby moja praca nie przerwała ich obowiązków na cały dzień,
  • zgody na konkretne ujęcia – co wchodzi w kadr, co nie, na co potrzebuję dodatkowej akceptacji,
  • procedury BHP i wymagania na hali – sprzęt ochronny, ścieżki ruchu, ograniczenia ruchu kabli i statywów.

Sesja trwała jeden dzień, dziewięć godzin pracy efektywnej. Każda z czterech osób przeszła przez trzy lokalizacje, w tym co najmniej jedną na hali produkcyjnej. Logistyka tej skali w działającym zakładzie wymaga, żeby fotografia dopasowywała się do rytmu firmy – nie odwrotnie.

Światło i kinowy charakter portretów na hali

Warunki świetlne na halach produkcyjnych są wymagające. Mieszane źródła światła (świetlówki, halogen, czasem światło sodowe), różne temperatury barwowe, niska jasność w stosunku do potrzeb portretu, ograniczona ilość światła naturalnego. Bez własnego oświetlenia nie ma mowy o wizerunkowym kadrze – dostaje się dokumentalny zapis, nie portret.

Mój mobilny setup składał się z Godoxów AD600 i AD200 jako głównych źródeł błyskowych, modyfikatorów (fresnele do twardego kierunkowego światła, softboxy do miękkiego światła głównego, parasolki do wypełnienia) oraz pełnego zestawu sprzętu gripowego: statywy, flagi, ramy dyfuzyjne, clampy, fajki gafferskie. Na hali produkcyjnej nie da się traktować lampy jak w studiu – ścieżek nie blokujesz, kabli nie rozciągasz po podłodze, statywów nie stawiasz w strefie ruchu wózków. Sprzęt gripowy pozwala mocować i podpierać oświetlenie w niestandardowych miejscach: na elementach konstrukcyjnych hali, między maszynami, w korytarzach z minimalnym śladem na ścieżkach komunikacyjnych.

Na portretach na hali zależało mi na bardziej kinowym charakterze – mocne, kierunkowe światło z fresnela, ostry rysunek twarzy, świadomy kontrast z tłem hali, które zostaje rozpoznawalnym kontekstem przemysłowym, ale nie konkuruje z osobą. Światło zastane hali zostaje w tle jako kontekst, błysk lamp przejmuje rolę światła głównego na osobie. Dzięki temu kadr czyta się jako portret wizerunkowy z kontekstem, a nie reportaż dokumentalny.

W biurach i salach szkoleniowych światło prowadziłem inaczej: miękkie, bardziej rozproszone, bliżej klasycznego portretu biznesowego, gdzie kontekst tła jest bardziej neutralny i nie wymaga walki z dominacją światła zastanego.

Praca z ludźmi, którzy chcą rozmawiać o swojej pracy

Najciekawszym elementem tej realizacji była praca z samymi ambasadorami. To są pracownicy, którzy zgłosili się do programu z własnej woli, faktycznie utożsamiają się z firmą i chcą rozmawiać o tym, co robią. To zmienia całą dynamikę sesji.

Przy typowej sesji kadry firmowej duża część mojej pracy to przełamanie dystansu – osoba przyszła „do fotografa”, ma ustawić się gdzie pokażę i wrócić do biurka. Tutaj było odwrotnie. Każda z czterech osób w trakcie sesji opowiadała mi o swojej pracy: o silnikach, o procesach, o tym co ich w tym najbardziej kręci. Moja rola to nie było wyciąganie naturalności na siłę, tylko skierowanie tej energii do kadru w odpowiednim momencie.

Praktycznie to oznaczało prowadzenie krótkich rozmów w trakcie ustawiania światła, zadawanie pytań o konkretny element ich pracy, czekanie na moment kiedy mówią o czymś z autentycznym zaangażowaniem – i wtedy fotografowanie. Wskazówki techniczne (kierunek spojrzenia, pozycja rąk, kompozycja) zostają, ale mimika i ton osoby przestają być wymuszone. Portret na finale nie wygląda jak ustawienie pod kampanię, tylko jak złapany moment osoby, która wie o czym mówi.

To podejście – rozmowa zamiast briefingu – jest powodem, dla którego wiele firm woli prawdziwą sesję w firmie zamiast zdjęć stockowych do komunikacji employer brandingowej. Stocki zawsze będą wyglądały jak stocki. Pracownik, który mówi o swojej pracy z prawdziwym zaangażowaniem, nie da się podstawić.

Efekt - zdjęcia w kampaniach employer brandingowych P&W Rzeszów

Dwanaście portretów z sesji weszło do kampanii employer brandingowych Pratt & Whitney Rzeszów. Materiały trafiły do kampanii rekrutacyjnych w mediach branżowych, materiałów komunikacyjnych firmy, projektów lokalnych – dni otwartych, spotkań ze studentami uczelni technicznych w regionie – oraz na nośniki outdoor, w tym bilbordy w Rzeszowie i okolicach.

Fotografia biznesowa - billboard reklamowy z wizerunkiem pracownika i informacją o karierze.

Dotarcie portretu z hali produkcyjnej na bilbord w przestrzeni miejskiej to dobry test wartości całego materiału. Bilbord wymaga zdjęcia, które działa z odległości kilkudziesięciu metrów – musi być rozpoznawalne, mieć wyraźny ośrodek uwagi, dobrze rozplanowany kontrast między osobą a tłem. Te same kadry, które działają w postach LinkedIn i materiałach drukowanych, muszą wytrzymać powiększenie do skali bilbordu bez rozmycia ostrości i utraty szczegółu na twarzy.

To jest właśnie rzecz, która odróżnia sesję wizerunkową pracowników w branży technologicznej od czysto biurowego portretu kadry. Materiał musi działać w wielu skalach i kontekstach jednocześnie. Dlatego przy fotografowaniu na hali używam pełnego zestawu lampy plus sprzęt gripowy, nie tylko aparatu z dostępnym światłem – margines jakości na etapie sesji jest tańszy niż próba „uratowania” zdjęcia w postprodukcji, gdy już wjeżdża na 6-metrowy bilbord.

Sesja wizerunkowa pracowników w Twojej firmie - jak pracuję

Realizacja dla Pratt & Whitney to jeden z formatów sesji wizerunkowej, które prowadzę dla firm. Inne projekty z hubu biznesowego: sesja employer brandingowa dla SpotOn (czysto biznesowa, w eleganckim wnętrzu) oraz globalna kampania korporacyjna dla Lufthansa Global Business Services (skala wielokanałowa). Każdy projekt ma inny brief: ambasadorzy w branży produkcyjnej (P&W), zespół rekrutacyjny w technologii (SpotOn), kampania korporacyjna międzynarodowa (Lufthansa).

Niezależnie od formatu, podstawa pracy zostaje taka sama: rozumienie kontekstu komunikacyjnego, dopasowanie ekipy i sprzętu do warunków, planowanie kadrów pod konkretne kanały publikacji. Jeśli planujesz sesję wizerunkową pracowników dla swojej firmy – w fabryce, w biurze, na evencie firmowym, w hybrydowym formacie biznes/przemysł – zapraszam do kontaktu. Pracuję w Rzeszowie, Krakowie, Warszawie i pozostałych dużych miastach Polski.