SpotOn to amerykańska firma działająca w obszarach oprogramowania marketingowego, witryn internetowych, handlu elektronicznego, rezerwacji, zamówień online, programów lojalnościowych, zarządzania recenzjami oraz rozwiązań dla punktów sprzedaży (POS) dla sklepów detalicznych i restauracji. Generalnie, jakby to określiła babcia lub wujek: informatycy.
W krakowskim oddziale pracują głównie programiści. Z racji ekspansji firmy na nowe rynki dział HR szukał kolejnych specjalistów do zespołu. Wraz ze specjalistą od employer brandingu po stronie SpotOna zorganizowaliśmy sesję, która miała pokazać miejsce pracy, atmosferę biura i zespół – nie w kadrze oficjalnym, ale w naturalnym środowisku codziennej pracy. Sesja trwała dwa dni. Na planie była ze mną wizażystka oraz asystent.
Współpraca rozłożyła się na dwie sesje: pierwsza w 2022 roku, dwudniowa, z 30 osobami w kadrze, materiał pod startującą kampanię rekrutacyjną. Druga w 2024 roku, jednodniowa, jako aktualizacja po dwóch latach – zmienił się zespół, zmieniła się też strona internetowa firmy, więc nowe zdjęcia musiały odpowiadać tej ewolucji. Cel obu sesji ten sam: pozyskanie programistów w czasie ekspansji firmy.
Krakowski rynek IT to drugie po Warszawie centrum technologiczne w Polsce. Działa tu ponad 200 firm sektora usług dla biznesu zatrudniających dziesiątki tysięcy specjalistów – to jest skala konkurencji o tych samych ludzi. Programista, który szuka pracy, w jeden wieczór dostaje dwie albo trzy oferty od różnych firm w mieście.
W takiej sytuacji ogłoszenie rekrutacyjne ze stockowym zdjęciem zespołu w garniturach przybijającego piątkę nad laptopem nie konkuruje. Kandydat IT przed wysłaniem CV sprawdza stronę kariery firmy, profil LinkedIn, posty social – i chce zobaczyć konkretne biuro, konkretne twarze, atmosferę pracy. Nie wizerunek korporacyjny, tylko realny obraz miejsca, do którego potencjalnie dołączy.
To jest powód, dla którego sesja employer branding różni się od klasycznej sesji korporacyjnej. Nie portretujesz zarządu w eleganckim wnętrzu. Nie robisz oficjalnych ujęć na neutralnym tle. Robisz reportaż z firmy – taki, jaki kandydat zobaczyłby, gdyby przyszedł na rozmowę. Z tego samego powodu firmy IT coraz częściej rezygnują ze stockowych obrazków na rzecz sesji w firmie zamiast zdjęć stockowych – autentyczność jest dziś walutą rekrutacyjną.
Pracowaliśmy w biurze SpotOna w Krakowie przez dwa pełne dni, głównie w open space gdzie siedzi większość zespołu. To wymagało innego podejścia niż klasyczna sesja korporacyjna.
W klasycznej sesji ustawiasz studio, wynosisz ludzi po kolei z biurek, ustawiasz światło raz, fotografujesz, kolejna osoba. Tutaj było inaczej. Open space to przestrzeń żywa – nie chciałem wyciągać 30 osób na 30 sesji portretowych, bo to zaburzyłoby pracę całego biura na 2 dni. Zamiast tego pracowaliśmy reportażowo: znajdowałem kadr w naturalnej sytuacji, rozstawiałem światło po znalezieniu sceny, dawałem wskazówki kompozycyjne osobom w kadrze, robiłem ujęcie i przechodziłem dalej.
Czas dwóch dni rozłożył się tak: niecałe pół dnia poszło na portrety indywidualne (tych potrzebowała strona kariery), reszta na reportaż z atmosfery biura plus zaaranżowane sceny pod konkretne miejsca na szablonie strony internetowej. Strona miała gotowy layout z opisami i wymaganą scenografię: w tym miejscu zespół przy stole konferencyjnym, w tym przerwa kawowa, w tym praca przy ekranie. Te kadry były bardziej ustawione, bo musiały trafić w konkretny kontener graficzny. Reszta materiału była zostawiona swobodnie – to działało lepiej dla autentyczności.
Specyfika tego rodzaju sesji to praca z bardzo różnymi ludźmi w jednej firmie. Wśród 30 osób zawsze są trzy typy reakcji na fotografa w biurze:
Większość czasu poszła na łapanie atmosfery, nie na kadry pod konkretny brief. Chodziliśmy z asystentem między biurkami, rozmawialiśmy z ludźmi, czasem nawet nie robiliśmy zdjęć tym, z którymi rozmawialiśmy – po prostu chcieliśmy się wtopić w ich świat. Programiści to specyficzne środowisko: skupione na pracy, pracujące w głębokiej koncentracji, niekoniecznie chętne do bycia „nagle pokazanym” obcym osobom z aparatem. Pierwsza godzina to obycie się z naszą obecnością i zrozumienie po co tu jesteśmy. Dopiero potem ludzie robią się sobą i zaczynają się dziać sytuacje warte fotografowania.
Zestaw, z którym tu pracowałem, był celowo lżejszy od tego, którego używam na halach produkcyjnych. Lampy Godox AD200 zamiast większych AD600. Powód: w open space liczy się szybkość rozstawiania setupu i unikanie obecności sprzętu, który dominuje w przestrzeni.
Druga rzecz to filozofia świetlna. Na halach produkcyjnych światło zastane jest często słabe i kolorystycznie chaotyczne, więc lampa musi być źródłem dominującym. W biurze SpotOna światło zastane (duże okna, sufitowe oświetlenie biurowe) było faktycznie dominujące i samo z siebie tworzyło spójny ton sceny. Lampami tylko je poprawiałem – dodawałem podbicie tam, gdzie potrzebowałem rysunku na twarzy, ale nie zastępowałem światła hali biurowej własnym setupem.
Pracowałem na czasach rzędu 1/200 sekundy i małej głębi ostrości, używając małej mocy lamp. Mała moc nie była przypadkiem. HSS (High Speed Sync, technika pozwalająca na fotografowanie z błyskiem przy krótszych czasach) wymaga, żeby lampa pracowała na dużej mocy – co w działającym biurze byłoby agresywne. Pełna moc błysku 50 razy w ciągu godziny, w pomieszczeniu pełnym ludzi pracujących nad zadaniami wymagającymi koncentracji, by ich wybiła z rytmu i napięła atmosferę. Dlatego trzymałem się standardowej synchronizacji, czasów 1/200 i małej mocy – błysk był wtedy dyskretny, niemal niezauważalny dla osób obok kadrowanej osoby. Ten technicznie pozornie drobny detal wpływał wprost na to, czy ludzie czuli się obserwowani, czy mogli normalnie pracować.
Zdjęcia z sesji weszły między innymi na stronę firmy w polskiej wersji – widać je w sekcjach kariery, na stronie głównej, w opisach krakowskiego oddziału. Strona kariery używa zarówno portretów indywidualnych, jak i zaaranżowanych scen „zespół przy pracy” / „spotkanie” / „praca przy projekcie”, a klimat reportażowy z open space wspiera całą komunikację o atmosferze biura.
Te trzy typy materiału – portret indywidualny, zaaranżowana scena pod konkretny element strony, reportaż z atmosfery – to praktycznie standardowy zestaw, który dziś działa w komunikacji EB firm IT. Sam portret bez kontekstu biura nie pokazuje atmosfery. Sam reportaż bez portretów nie daje materiału do profili pracowników. Same zaaranżowane sceny wyglądają sztywno, jeśli nie ma między nimi swobodnych kadrów wtopionych w realne biuro. Trzeba mieć wszystkie trzy warstwy.
Po dwóch latach od pierwszej sesji wróciliśmy do biura SpotOna na drugie podejście. Powód był pragmatyczny – zespół znacząco się zmienił, część osób z 2022 roku nie pracowała już w firmie, a strona kariery używała zdjęć, na których nie było połowy obecnej załogi. Klient potrzebował aktualizacji materiału.
Druga sesja miała inny charakter niż pierwsza, z dwóch powodów. Po pierwsze, strona internetowa SpotOna ewoluowała – więcej czarnych motywów, ciemniejsza estetyka, bardziej kontrastowa kolorystyka. Zdjęcia musiały odpowiadać tej tonacji – jaśniejsze, lifestyle’owe ujęcia z 2022 roku nie pasowały już do nowego layoutu strony. Po drugie, mój warsztat przez dwa lata też ewoluował: inaczej myślę o świetle, kompozycji i tle niż w 2022.
Praktycznie zmiana zaczęła się od tła. W 2022 robiłem portrety w neutralnych kontekstach open space, gdzie tło ustępowało osobie. W 2024 wykorzystałem do portretów designerski mebel z biura SpotOna: niewielki „domek” – prywatne stanowisko z dwoma fotelami po bokach, zamknięte ścianami z daszkiem, używane na co dzień do krótkich rozmów jeden-na-jeden. Po odpowiednim podświetleniu tej konstrukcji dostałem geometryczne kształty w tle, akcent w niebieskim kolorze firmowym i wyraźny rysunek architektoniczny zamiast rozmytego open space’u. Ujęcie wpisuje się w nową, bardziej graficzną stylistykę strony – portret nie konkuruje z tłem, ale tło staje się rozpoznawalnym elementem brandowym.
Tę sesję rekrutacyjną w Krakowie zaplanowaliśmy na jeden dzień – mniej zdjęć, mniej osób, bardziej skupione tempo niż przy dwudniówce z 2022. To częsty model przy aktualizacjach: gdy podstawowy materiał już istnieje i działa, dochodzą tylko nowe portrety i kilka kadrów uzupełniających, nie pełna kampania od zera.
Współpraca po dwóch latach to też dowód, że sesja employer branding nie kończy się publikacją – to materiał, który firma utrzymuje, dograwa, aktualizuje wraz ze zmianami w zespole. Najlepiej, gdy fotograf pozostaje ten sam: zachowuje się spójność stylu nawet przy ewolucji kierunku graficznego strony.
Realizacja dla SpotOna to jeden z formatów employer brandingu, które prowadziłem dla firm. Inne projekty z hubu biznesowego: sesja wizerunkowa pracowników w branży lotniczej dla Pratt & Whitney Rzeszów (EB w środowisku przemysłowym, hala produkcyjna, ambasadorzy programu marki), globalna kampania korporacyjna dla Lufthansa Global Business Services (sesja pod gotowe layouty, czterokanałowa publikacja), portret biznesowy zarządu dla fischer Polska (klasyczny portret kadry zarządczej w hotelu).
Każdy z tych projektów ma inny target i inny ton: kandydat programista (SpotOn), kandydat techniczny do branży lotniczej (Pratt), partner biznesowy globalny (Lufthansa), partner B2B w technice mocowań (fischer). Sesja employer branding w Krakowie dla firmy IT to inny format niż sesja korporacyjna dla zarządu – inny target kandydatów, inny ton, inny sprzęt, inna logistyka. Jeśli planujesz kampanię employer brandingową, sesję wizerunkową zespołu albo materiał reportażowy z biura – zapraszam do kontaktu. Realizuję fotografię biznesową w Krakowie, Warszawie, Rzeszowie i pozostałych dużych miastach Polski.