Zdjęcia pracowników przy pracy w Pratt & Whitney Kalisz zrobiłem w 2022 roku w trakcie półtora dnia zdjęciowego – 6 osób, kilka stanowisk produkcyjnych w halach zakładu, sesja środowiskowa w ramach wewnętrznego programu firmy „Ambasadorzy marki”. Zdjęcia trafiły na stronę firmy, do komunikacji w mediach społecznościowych oraz do materiałów rekrutacyjnych.
Pratt & Whitney Kalisz (PWK) to największy zakład lotniczy w Wielkopolsce, działający od 1992 roku. Powstał jako joint venture WSK „PZL-Kalisz” z Pratt & Whitney Canada, a od 1996 roku jest w pełni kanadyjski. Zatrudnia ponad 1300 osób i specjalizuje się w produkcji komponentów do silników lotniczych – złożonych kół zębatych, wałów głównych, aparatów kierujących, w tym części do silnika PW1000 PurePower napędzającego między innymi Airbusy A320neo. Zakład jest podzielony wewnętrznie na 4 wydziały – Zakład 1 to centrum doskonałości kół zębatych, Zakład 2 produkuje aparaty kierujące i wały, Zakłady 3 i 4 to nowoczesna produkcja części silników nowej generacji z automatyczną hartownią i laboratorium metalograficznym.
Sesja była częścią szerszej komunikacji wewnętrznej firmy. „Ambasadorzy marki” to nie zewnętrzny program z osobną stroną czy publicznymi materiałami – to wewnętrzne hasło używane w P&W i szerzej w grupie RTX/Raytheon. Każdy zakład wybiera osoby, które reprezentują firmę od strony pracowniczej: uczestniczą w wydarzeniach, w kampaniach rekrutacyjnych, w komunikacji marki. Materiał wizerunkowy z takich sesji obsługuje właśnie te zastosowania.
To nie była sesja reporterska. Z założenia robiliśmy zdjęcia pracowników przy pracy w środowisku ich stanowisk – z większym planem kadru, który pokazuje człowieka razem z technologią, narzędziami i przestrzenią produkcyjną. Reportaż goni za sytuacją, portret w studio odrywa od kontekstu. Tu zdecydowałem się na coś pomiędzy: pozowane ujęcia w realnej hali, z autentyczną czynnością charakterystyczną dla danego stanowiska.
Konkretne stanowiska, które fotografowaliśmy: kontrola jakości, narzędziownia (wydawanie narzędzi do obrabiarek), kontrola procesów na stanowisku z monitorami i dashboardami parametrów silników, pomiary na maszynie optycznej, operatorka przy maszynie produkcyjnej. To role, które rzadko pojawiają się w typowych narracjach o lotnictwie – tam zazwyczaj widać silnik na hali montażowej albo pilota w kokpicie. Tymczasem to właśnie te stanowiska tworzą codzienność zakładu produkcyjnego: narzędziownia decyduje, czy operator dostanie odpowiedni komponent, kontrola jakości decyduje, czy element idzie dalej w łańcuchu produkcyjnym, kontrola procesów monitoruje parametry maszyn na ekranach. Pokazanie tych ról miało sens dla klienta – to są ludzie, których koledzy z zakładu zobaczą na materiałach firmowych i z którymi się zidentyfikują.
Takie podejście jest standardem w mojej fotografii przemysłowej – osadzam człowieka w realnym kontekście jego pracy zamiast wyciągać go do studia.
Plan zdjęciowy ustaliłem z koordynatorem PWK z wyprzedzeniem – rozpiska, którą wysyłam klientom przed realizacją. Dokument porządkuje cały dzień: kadry, lokalizacje, ludzie, sprzęt, ramy czasowe. Bez tego trudno rozplanować półtora dnia w zakładzie wielkości PWK, gdzie czynności fotografowane były rozłożone na różne wydziały – od narzędziowni w Zakładzie 1 po stanowiska kontrolne w halach produkcji silników nowej generacji.
Na hali produkcyjnej fotografia zawsze działa w zgodzie z rytmem pracy firmy. Kierownik produkcji i procedury obowiązujące na miejscu wyznaczają ramy działania – co fotografujemy, kiedy możemy wejść z aparatem na konkretne stanowisko, ile mamy czasu. Dopiero w tych ramach można zdecydować, czy aranżujemy ujęcie w kontrolowany sposób, czy łapiemy autentyczną czynność. Więcej o tym, jak przygotować zakład produkcyjny pod sesję, opisałem osobno w poradniku na blogu.
PWK fotografowałem na sprzęcie, którego używam praktycznie w każdej sesji przemysłowej: lampy bateryjne Godox AD600 i AD200, modyfikatory dobierane pod konkretny kadr (parasolki, softboxy, fresnele) i obiektywy stałoogniskowe. Wybór stałek pozwala lepiej kontrolować głębię ostrości, co przy ujęciach środowiskowych ma znaczenie – rozmycie tła nie może być za duże (otoczenie ma być rozpoznawalne), ale nie może być też płaskie (człowiek musi się wyróżnić z kontekstu maszyn).
Asystenta zabrałem ze sobą z Rzeszowa. Wizażystkę znalazłem w Kaliszu kilka tygodni przed sesją – to standardowa praktyka przy sesjach poza moim regionem. Lokalna wizażystka oszczędza czas dojazdu i pozwala lepiej dograć grafik na miejscu. Na planie pracowała razem z asystentem.
Na hali w PWK światło jest podporządkowane wymaganiom BHP i funkcjonalności stanowisk – świetlówki sufitowe, monitory operatorskie, podświetlane maszyny pomiarowe. Tę warstwę zostawiam i dodaję własne źródło na pierwszym planie. Konkretne ustawienia trzymam dla siebie – klient kupuje efekt, nie tutorial. Powiem tylko, że na hali zawsze trzeba pogodzić dwie sprawy: dostosować się do oświetlenia istniejącego i jednocześnie kontrolować je tam, gdzie buduje się ujęcie.
Dla mnie jako fotografa „Ambasadorzy marki” oznacza coś konkretnego: osoby na zdjęciach NIE są przypadkowymi pracownikami złapanymi przy maszynie. To są ludzie świadomie wybrani przez firmę do tego, żeby reprezentowali ją wizualnie. Wiedzą, że są na sesji, mają zgody na wykorzystanie wizerunku, są przygotowani logistycznie i mentalnie – od strony kadrowej i organizacyjnej zrobiła to firma jeszcze przed moim przyjazdem.
To zmienia tempo i charakter pracy. W reportażu trzeba reagować na sytuację i często rozmawiać z osobą dopiero przy stanowisku, żeby uzyskać zgodę. W sesji z ambasadorami marki rozmowa o materiale dzieje się wcześniej, na planie zostaje już tylko warsztat – światło, kompozycja, gestykulacja, kontekst.
Podobny mechanizm – choć z innym targetem i w innym zakładzie – widać w sesji wizerunkowej pracowników Pratt-Ambasadorzy w Rzeszowie. Ta sama logika programu, inna realizacja warsztatowa: tam jednolite tło i sesja typu „portret + atrybut firmowy”, tutaj sesja środowiskowa w pełni osadzona w realnej hali produkcyjnej.
Zestaw zdjęć z PWK trafił na stronę firmy, do postów w social media i do materiałów rekrutacyjnych. Sesja środowiskowa pracuje w employer brandingu inaczej niż klasyczny portret – portret pokazuje twarz, środowiskowe ujęcie pokazuje twarz plus kontekst pracy. W rekrutacji to ma znaczenie, bo kandydat patrzący na ofertę widzi nie tylko „kogoś, kto już tam pracuje”, ale też „to jest stanowisko, na którym ja mogę się znaleźć”. Treść kadru przekłada się na konkretną informację o roli.
Inne podejście – portretowe, bardziej stylizowane – widać w sesji portretów pracowników na produkcji w Hamilton Sundstrand Poland. Hamilton i Pratt Kalisz to dwa zakłady tej samej grupy P&W (ten sam właściciel od strony korporacyjnej), a różnica między CS-ami pokazuje dwa różne podejścia warsztatowe: portret stylizowany (fokus na człowieku, jednolite tło) vs ujęcie środowiskowe (człowiek plus kontekst pracy).
Dla zakładu wielkości PWK – 1300 pracowników, 4 wewnętrzne wydziały, produkcja kluczowych komponentów silników PW1000 PurePower napędzających Airbusy A320neo – dobrze zaplanowana sesja EB to nie ozdoba, tylko narzędzie zarządzania reputacją pracodawcy. Konkurencja o specjalistów technicznych w branży lotniczej jest realna, więc materiał wizerunkowy odgrywa rolę praktyczną – od jakości postów rekrutacyjnych zależy, ilu kandydatów spojrzy na ofertę.
Dla zakładów lotniczych i przemysłowych robię różne formaty fotografii. Każdy ma inną logikę warsztatową i inne docelowe zastosowanie. Sesja środowiskowa pracowników przy pracy (jak ten Pratt Kalisz, czy reportaż produkcyjny w P&W – produkcja) działa, gdy kontekst stanowiska pracy ma znaczenie dla przekazu – i na rynku pracy, i w komunikacji marki. Portret stylizowany (przykład: Hamilton) działa, gdy chodzi o twarz i jednolitą formę. Reportaż z procesu działa, gdy klient potrzebuje materiału ilustracyjnego do katalogu, oferty czy materiałów technicznych.
Pracuję z firmami w Kaliszu, Rzeszowie, Mielcu, Stalowej Woli i w całej Polsce – jeżdżę tam, gdzie jest fabryka. Jeżeli planujesz sesję z pracownikami w swoim zakładzie i chcesz wiedzieć, jak ją zorganizować, zerknij do mojej oferty fotografii przemysłowej lub odezwij się bezpośrednio.
Każdą sesję przemysłową wyceniam indywidualnie – wystarczy krótki opis zakładu, zakresu zdjęć i celu, do którego mają być wykorzystane.
Możesz też zobaczyć, jak wygląda mój sposób pracy, organizacja sesji i podejście do fotografii przemysłowej na stronie głównej oferty.


Napisz krótko, czego potrzebujesz, a przygotuję wstępną wycenę i dam znać, czy ten termin jest jeszcze dostępny.